Biznesowe słowa posłane

Words have power
(w) Dzień Dobry!
Jedno z najznamienitszych haseł uniwersalnych brzmi – Jak sobie pościelesz, tak się wyśpisz. Niemal każdy człowiek biznesu utrzymuje deklarację, że warto mądrze i świadomie dbać o metaforycznie rozumiane firmowe posłanie. Niektórzy ludzie twierdzą, że do gładzenia czystego jedwabnego prześcieradła wystarczy iskra Boża (czasami zwana darem, talentem lub „tym czymś”). Mam znacząco odmienne zdanie, które podpieram słowami ludzi przez świat okrzykniętymi artystami w swoich dziedzinach. Uznani twórcy ździebełko mówią o talencie, obfite naręcza mówią o codziennej wytrwałej pracy „narzędziowej”.
Jeśli w swoich biznesach innym ludziom posyłają Państwo słowa, które mają zdrowo zanęcać, życzliwie uwrażliwiać, skutecznie prowokować, szczerze zachęcać, szybko studzić, wielce rozpalać, trwale inspirować, szeroko otwierać, do rozpuku rozbawiać, harmonijnie tonizować, z przyjemnością przygotuję celowany dwudniowy warsztat zamknięty: „Sztuka posyłania słowa”.
Zamknę się truizmem – słowa wyzwalają konkretne stany mentalne, stany emocjonalne oraz stany fizyczne. Słowa potrafią zmieniać nastrój, zagrzewać do biznesowego boju, rozluźniać spięte nadgarstki, wyzwalać adrenalinę. Słowa budują wizerunek firmy w oczach klientów. Świadomie skomponowane słowa uspokajają rozjuszonych klientów reklamujących. Subtelnie zaczepne słowa zwiększają szanse, że oferta handlowa wyróżni się w tłumie sztywnych, bezpiecznych klisz. Słowa służą wielu i mają nam być posłuszne.
Jednym z „trywialnych” biznesowych narzędzi językowych jest cytat. Akceptująco żałuję, że nie jestem autorem słów: „Zdania perlę jak z pereł kolię?” (Julian Tuwim: „Sen złotowłosej dziewczynki”)
Życzę dbałości o WARTOWNIKA(ć) głębiej,
Tomasz Szokal-Egierd